Kościół Nowoapostolski w Polsce - Słowo miesiąca - Archiwum z roku 2012
Kościół
Nowoapostolski w Polsce

Archiwum słowa miesiąca z roku 2012

Styczeń: Służcie bliŸniemu i Panu - Pokaż cały artykuł

Rozpoczynający się nowy rok skłania do zastanowienia się nad podobieństwem Jezusa Chrystusa, w którym mowa, że pewien człowiek szlachetnego rodu zanim udał się do dalekiego kraju dał swoim sługom po minie i powiedział: „Obracajcie nimi aż powrócę”.

To podobieństwo nam mówi: Bądźmy aktywni i zaangażujmy dary otrzymane od Boga w życiu, jak i w służbie bliźniego. Nie chodzi przy tym o akcjonizm, ale o ukierunkowane działanie. W centrum uwagi ma być zawsze ponowne przyjście Chrystusa.

Pod tym względem znamienne też są słowa Psalmu: „Służcie Panu z radością”. Nie pielęgnujmy własnych interesów, ale służmy Panu! Kto aktywnie udziela się w Kościele na rzecz dobra innych, ten służy Panu. Jakim błogosławieństwem jest, kiedy działa się radośnie i całym sercem.

W naszym życiu zmagamy się z licznymi obowiązkami i czasami się wydaje, że brakuje możliwości do służenia Panu. Oczywiście istnieje obecnie wiele zewnętrznych okoliczności, które mogą ograniczyć naszą służbę Bogu i bliźniemu. Jednakże: Dla chcącego nie ma nic trudnego. Niech nikt się nie wycofuje z aktywnej działalności, uważając, że inaczej nie może…

Bądźmy więc aktywni w Kościele. Znajdźmy dla siebie pole działania. Chcąc być aktywnym, czasami trzeba przezwyciężyć samego siebie, trzeba się przemóc!

- Przełammy się i przezwyciężmy ewentualny dystans do sług Bożych oraz współwiernych, wyjdźmy im naprzeciw.
- Przełammy się i wyrzeknijmy się własnej wygodności.
- Przełammy się i wyzbądźmy się nieśmiałości do przejmowania obowiązków.
- Przełammy się i przezwyciężmy obojętność.

Jeżeli ktoś chce być aktywny, a nie wie dokładnie, jakie pole działania byłoby dla niego właściwe, to chętnie może zasięgnąć rady u sług Bożych. Natomiast słudzy Boży niech wspierają tych braci i te siostry oraz wspólnie z nimi rozważą, w jaki sposób ich dobre zamiary mogą zostać urzeczywistnione.

Czasami są względy zdrowotne, które ograniczają aktywność życiową. W takich sytuacjach, tak dalece jak to możliwe, wskazane jest pielęgnowanie wspólnoty. Jedno można czynić w każdym przypadku: Modlić się za bliźniego. To również jest błogosławiona służba na rzecz wspólnoty.

W tym sensie rok 2012 niech będzie rokiem radosnej służby. Życzymy wszystkim łaskawego nowego roku, napełnionego pokojem i radością z Ducha Świętego.

„Przeto bądźcie cierpliwi, bracia, aż do przyjścia Pana. Oto rolnik cierpliwie oczekuje cennego owocu ziemi, aż spadnie wczesny i późniejszy deszcz. Bądźcie i wy cierpliwi, umocnijcie serca swoje, bo przyjście Pana jest bliskie”. (Jakuba 5, 7. 8)

Niezmiennie więc obracając otrzymanymi darami Bożymi i radośnie służąc Panu aktywnie czekamy na ponowne przyjście Syna Bożego.

Kościół Nowoapostolski w Polsce

Luty: Droga naśladownictwa - Pokaż cały artykuł

Droga naśladownictwa

Pan Jezus kiedyś mówił o dwóch drogach i dwóch bramach. Jedna brama jest szeroka i przechodzi przez nią szeroka droga. Druga droga jest wąska i trudna, i przechodzi przez ciasną bramę. Wąska droga prowadzi do żywota, a szeroka droga do potępienia. Zabiegajmy więc o żywot wieczny i naśladujmy Chrystusa. Kroczmy drogą naśladownictwa. Co to oznacza? To oznacza tak postępować, jak postępował Jezus.

On miłował Ojca Niebieskiego. Kiedy był kuszony przez diabła, który pokazał Jemu wszystkie bogactwa świata i chciał, żeby Pan Jezus go czcił, wtenczas Jezus Chrystus odpowiedział mu słowami: „Panu Bogu swemu pokłon oddawać i tylko jemu służyć będziesz”. (Ew. Mateusza 4, 10) Bogactwo świata jest nieważne w porównaniu z naszą miłością do Boga. My pragniemy miłować Boga.

Pan Jezus miłował tych, którzy byli wokół Niego. Dlatego i my miłościwie obchodźmy się z naszym bliźnim. Jezus był gotowy do przebaczenia i proponował ludziom pomoc. Wykazujmy również taką postawę. Wąska droga naśladownictwa oznacza, że miłościwie obchodzimy się z naszym bliźnim w Kościele i w naszym środowisku życiowym. To też oznacza, że każdemu jesteśmy gotowi przebaczyć i nieść pomoc.

Pan Jezus ufał swojemu Ojcu Niebieskiemu i cudownie ujął to słowami: „Ojcze, […] nie moja, lecz twoja wola niech się stanie”. (Ew. Łukasza 22, 42) Mamy życzenia i pragnienia, ale zawsze ufajmy Ojcu Niebieskiemu i mówmy: „Nie moja, lecz twoja wola niech się stanie”.

Pan Jezus wyznawał, że jest Synem żywego Boga. Na naszej drodze naśladownictwa pragnijmy wyznawać naszą wiarę. Kiedy rozmawiamy z sąsiadami lub innymi ludźmi, wyznawajmy, że jesteśmy wierzącymi, że ewangelia i nauka apostolska jest nam bliska.

Pan Jezus zwyciężył diabła. My również przezwyciężajmy na wąskiej drodze naśladownictwa wszystko to, co się Bogu nie podoba. Wykazujmy miłość do bliźniego, gotowość do przebaczania, zaufanie do Boga oraz praktykujmy wyznawanie naszej wiary, pozostanie na wąskiej drodze i przezwyciężanie tego, co się Bogu nie podoba. To jest droga naśladownictwa.

O wąskiej drodze jest mowa, że jest trudną drogą. Jest różnica, czy idzie się szeroką drogą, na której można biegać raz w lewo, raz w prawo, czy idzie się wąską drogą, na której trzeba zważać na każdy krok. Na wąskiej drodze nie można robić tego, co się podoba, ale trzeba się pilnować. To oznacza, że musimy baczyć na siebie każdego jednego dnia. Kiedy mamy do podjęcia decyzje, wtedy pytajmy się, jaka decyzja podoba się Bogu, a jaka wiedzie do grzechu. Na wąskiej drodze naśladownictwa potrzebujemy punktów orientacyjnych, a są nimi nabożeństwa. Na nich otrzymujemy siłę do kroczenia drogą naśladownictwa.

Wąska droga jest też przede wszystkim cudowną drogą, na której odczuwamy bliskość Boga. Ta droga prowadzi do wspaniałego celu, jakim jest żywot wieczny u Pana. Niechby Bóg darował nam łaskę, żeby powiodło się nam wszystkim.

Kościół Nowoapostolski w Polsce

Marzec: Miej w pamięci Jezusa Chrystusa! - Pokaż cały artykuł

Miej w pamięci Jezusa Chrystusa!

W 2. Liście do Tymoteusza zawarta jest rada: „Miej w pamięci Jezusa Chrystusa, który został wskrzeszony z martwych, jest z rodu Dawidowego, według mojej ewangelii”. Nie chodzi tu o zwykłe „pamiętanie”, ale jest to wezwanie do stałego uświadamiania sobie wydarzeń związanych z Jezusem Chrystusem. W tym sensie pojmujemy słowa: „Miej w pamięci Jezusa Chrystusa”. Mając więc stale w pamięci wydarzenia związane z Jezusem Chrystusem, powinny one wpływać na nasze życie. Wówczas pamięć o tych wydarzeniach może stać się siłą i błogosławieństwem w wielu sytuacjach życiowych.

Wszyscy przeżywamy chwile, w których jesteśmy zrezygnowani i nie wiemy, co dalej. Wtenczas pamiętajmy o Jezusie Chrystusie, abyśmy zyskali nową odwagę. Jeżeli ziemskie sprawy dominują do tego stopnia, iż dosłownie przytłaczają, to pamiętajmy o Jezusie Chrystusie, który zmartwychwstał. Gdy kobiety przyszły do grobu i się pytały: „Któż nam odwali kamień od drzwi grobu?” wtedy zauważyły, że to już nastąpiło. Pan już o to zadbał. Częstokroć napełnieni jesteśmy troskami, to co ziemskie piętrzy się przed nami niczym potężna góra i się pytamy: Co to będzie? Pan jednakże dba o to, aby to, co dla nas wydaje się nie do pokonania, mogło zostać pokonane.

Słowo biblijne swoją wypowiedzią: „Jezusa Chrystusa […] z rodu Dawidowego” wskazuje na to, że Pan był też człowiekiem. Był prawdziwym Bogiem z jednej strony i prawdziwym człowiekiem z drugiej strony. Żył jak człowiek, był kuszony jak człowiek i też jako człowiek cierpiał na krzyżu. Wyciągamy z tego wniosek: Jeżeli Pan wówczas także w cierpieniach mógł powiedzieć: „…wszakże nie moja, lecz twoja wola niech się stanie”, to możliwe jest to też dla nas. Oczywiście wymaga to wiele sił. Uzmysławiajmy jednak sobie, że Pan za nas cierpiał, że jako człowiek przeszedł to, co najokrutniejsze. Gdy słyszy się czasami o troskach i niedolach ludzkich, gdy otrzymuje się korespondencje, w których wierni w szczególnych sytuacjach proszą o rady i wstawiennictwo w modlitwie, wtedy pozostaje na to tylko jedna odpowiedź: Mamy nasze życzenia, wolno nam je przedstawiać miłemu Bogu, ale naczelną myślą niech będzie: Wszakże nie moja, lecz twoja wola niech się stanie. Wskazówka, że Pan Jezus był człowiekiem, był z rodu Dawidowego, pozwala nam kierować się wolą Bożą i czynić to, co podoba się Bogu.

W słowie biblijnym nadmieniona jest też ewangelia Jezusa Chrystusa. Ewangelia to dobra nowina. Zachowujmy w pamięci to, co jest dobrą nowiną, co zostało włożone do naszej duszy. Niech zawsze będzie źródłem radości. Wiemy, że radość tu i tam ulega przytłumieniu. Istnieje wiele, co może umniejszać radość. Wciąż jednakże na nowo wychodźmy z doliny smutku i powracajmy do radości. Nie pozwalajmy sobie odebrać radości. Gdy Pan zmartwychwstał, to początkowo uczniowie byli bezradni. Uświadamiając sobie jednak stopniowo co się stało i przeżywając spotkania z Panem, doznali radości: Tak, Pan naprawdę zmartwychwstał! Jaka to jest radość też dla nas. Niech ona opromieni wszystko. Zmierzamy do niebieskiej ojczyzny, do osiągnięcia celu naszej wiary. Miejmy to w pamięci. Nie dopuśćmy do tego, żebyśmy o tym zapomnieli w obliczu trudności i problemów naszego czasu! Niech nasze serce napełni przesłanie wielkanocne: „Miej w pamięci Jezusa Chrystusa”.
.

Kościół Nowoapostolski w Polsce

Kwiecień: Jezus Chrystus w was - Pokaż cały artykuł

Jezus Chrystus w was

Krótko i dobitnie prezentuje List do Kolosan, jak ma wyglądać nasze życie w wierze oraz jaki jest jego cel: „Chrystus w was, nadzieja chwały”. (Kolosan 1, 27) Werset ten wyraźnie mówi, że „Chrystus w was” jest tajemnicą. Ta tajemnica ma dwie strony.

Z jednej strony uwidacznia się jako dar łaski, że Pan wstępuje do naszych serc. Na to nie możemy sobie zasłużyć, to jest łaska. Ujawnia się ona całkiem konkretnie w nowonarodzeniu z wody i z Ducha. To jest początek tajemnicy „Chrystus w was”. Chrystus zamieszkał w naszej duszy. Utwierdzeniem „Chrystus w was” jest święta wieczerza, wyrażająca bezpośrednią społeczność z Chrystusem. Wszystko to jest darem łaski.

Z drugiej strony tajemnica „Chrystus w was” jest zadaniem i zobowiązaniem dla wszystkich. Gdy Chrystus jest w nas, to oznacza, że On w nas rządzi. A to też oznacza: żyć, postępować, mówić, a nawet myśleć zgodnie z przykładem, jaki mamy w Chrystusie. Pamiętając o tym, że nie możemy się zrównać z Panem, chciejmy pomimo to rozwijać się i wzrastać w usposobieniu Chrystusa.

Uwagę zwraca fakt, że Chrystus zawsze czcił Ojca. Już jako dwunastoletni w świątyni dał temu wyraz: „Czyż nie wiedzieliście, że w tym, co jest Ojca mego, Ja być muszę?”. (Ew. Łukasza 2, 49) Chrystus w nas oznacza, że nasze życie ukierunkowujemy na Pana i Jego czcimy.

Postępowanie Chrystusa wyróżniało się tym, że był obecny dla innych, pełen miłosierdzia i gotowości do pomocy. Jezus zawsze pomagał tam, gdzie rozpoznawał prawdziwą niedolę. Jeżeli jesteśmy gotowi do niesienia pomocy i miłosierni, to nie oznacza, że do wszystkiego i do wszystkich mówimy „tak i amen”, i wszystkim dogadzamy. Ze spokojnym sumieniem można też wytyczyć granicę i wyjaśnić: To nie jest moje zadanie! Gotowość do niesienia pomocy i miłość bliźniego za przykładem Pana oznacza rozpoznanie, gdzie rzeczywiście występuje niedola. Mogą to być potrzeby materialne, mogą to być potrzeby duchowe, które zewnętrznie wcale nie są widoczne.

Mówić jak Chrystus, oznacza mówić prawdę. Jezus Chrystus mówił prawdę, a nawet więcej: On sam jest prawdą. Jest naszym wzorem. Mówmy prawdę, ale nikogo nie rańmy. Zawsze zważajmy na godność osoby i wykazujmy miłościwość.

Co Chrystus myślał, tego w szczegółach nie wiemy. Wiele jednak możemy wnioskować na podstawie tego, jak zachowywał się w gronie swoich uczniów i jak postępował, gdy był sam. Często szedł w odosobnione miejsce i się modlił. Szukał powiązania z Ojcem. Taki był Jego sposób myślenia. Pewnego razu powiedział do uczniów: „Kto mnie widział, widział Ojca”. (Ew. Jana 14, 9) Jego myśleniem było, żeby uczniowie, jak i wszyscy, którzy z Nim byli, widzieli Ojca.

Tak żyć, tak postępować, tak mówić i tak myśleć jak Chrystus stanie się realne, jeśli skorzystamy z łaski, którą oferuje Pan. Wówczas tajemnica „Chrystus w was” się ujawni! Gdy Chrystus jest w nas, to też w nas jest wielka nadzieja na dzień Pana. Czekamy na dzień Pański z żywą nadzieją!

Kościół Nowoapostolski w Polsce

Maj: Opuść świat! - Pokaż cały artykuł

Wniebowstąpienie – święto, które porusza serce. Pan zakończył bieg ziemski i został zabrany do nieba spośród grona swoich apostołów. „Został uniesiony w górę i obłok wziął go sprzed ich oczu” – mówi Pismo Święte. Natychmiast też przyszło wyjaśnienie z nieba: „…czemu stoicie, patrząc w niebo? Ten Jezus […] tak przyjdzie, jak go widzieliście idącego do nieba”. (por. Dz. Ap. 1, 9-11) Tym samym została pokazana przyszłość. Nie pozostajemy więc przy tym wydarzeniu historycznym, ale jest ono wskazówką co do naszej tryumfalnej przyszłości. Dzięki temu wydarzeniu apostołowie nabrali siły i odwagi do dalszej pielgrzymki w wierze. Przytoczone słowo biblijne wskazuje, że Pan przyjdzie ponownie. Czekamy na to wydarzenie! Syn Boży bardzo zwięźle określił swoją misję: „Wyszedłem od Ojca i przyszedłem na świat; znowu opuszczam świat i idę do Ojca”. (Ew. Jana 16, 28) Przyszedł na świat, po czym ponownie powrócił do Ojca. Co to znaczy, kiedy Syn Boży powiedział: „znowu opuszczam świat”? Niewątpliwie miał na myśli obszar ziemski; opuszczał ziemski świat i powracał do Ojca. Życzymy, żeby i naszym mottem było: Chcemy opuścić świat! Istnieje jednak różnica pomiędzy nami a Synem Bożym. Chciejmy opuścić świat w tym sensie, że opuścimy to, co nie jest Boskie. Co to oznacza opuścić świat? Nie chodzi tu o sprawy zewnętrzne, że coś czynimy, a czegoś nie czynimy. Decydujące jest to, co jest od Boga i co jest w sercu. Ważne jest, żeby odrzucić usposobienie, które nie jest Boskie, żebyśmy również mogli przeżyć „wniebowstąpienie”. Budzi się pytanie: Co to jest za usposobienie, które nie jest Boskie? „Świat”, a więc usposobienie, które nie jest Boskie, przede wszystkim cechuje się tym, że ma się innych bogów obok Pana. Nadal, również w dzisiejszym czasie, ważne jest przykazanie: „Jam jest Pan, Bóg twój. Nie będziesz miał innych bogów obok mnie”. Co to są za bogi? Są to te rzeczy w naszym życiu, które zajmują pierwsze miejsce i są treścią naszego życia: różnorodne interesy, rozmaite skłonności, różne sprawy, które się nosi w sercu jako ważne. Unikajmy tego i nie miejmy obok Pana innych bogów. Na pierwszym miejscu zawsze stawiajmy Pana. Świat opuścimy wtedy, gdy będziemy mieli dystans do tych bogów, a Pan będzie w centrum naszego życia. Usposobieniem, które nie jest Boskie, jest też pycha i zarozumiałość, a uwidaczniające się myśleniem, że życie można prowadzić bez Boga. Rozpoznajmy naszą ułomność oraz to, że potrzebujemy łaski. Baczmy, abyśmy nie okazywali się zarozumiałymi i mniemali, że jesteśmy wielcy w oczach Bożych. Kiedy pysze i zarozumiałości nie dajemy żadnej szansy, to oznacza, że opuszczamy świat. Podobną cechą tego czasu jest utożsamianie się ze światem i myślenie, że już poprzez swoje zachowanie i postawę życiową ma się niejako prawo do Królestwa Niebieskiego. Kiedy tak się myśli i polega na własnej sile, a nie ufa się Panu, wtedy wykazuje się usposobienie cechujące świat. Opuśćmy tę cechę i zaufajmy Panu. A zatem cechą oznaczającą świat jest to, gdy ma się innych bogów obok Pana, oddaje się pysze i zarozumiałości, myśli się, że Pan nie jest potrzebny i że można polegać na własnej sile oraz porzuca się zaufanie do Pana. Opuśćmy to wszystko, a Pan niechby darował łaskę, żeby nam wszystkim się to udało. Kościół Nowoapostolski w Polsce

Czerwiec: Skrzydła Boże: Pokój i łaska - Pokaż cały artykuł

Szczególna ekspresja językowa i głęboka treść przemawia przez Psalm: „Jakże cenna jest łaska twoja, Boże! Przeto ludzie chronią się w cieniu skrzydeł twoich”. (Psalm 36, 8) Za tymi słowami stoi obraz cherubinów, które rozpościerają swoje skrzydła nad Skrzynią Przymierza w świątyni. Skrzydła symbolizują ochronę Bożą. Wszyscy, którzy wchodzą i wychodzą z domu Bożego, mają doświadczać ochrony skrzydeł Bożych. Tymi skrzydłami są pokój i łaska Boża. Dary te proponowane są na nabożeństwie.

Żyjemy w czasach, w których jest wiele niepokoju. Dopóki nie nadejdzie dzień Pana, będzie niepokój pomiędzy narodami, będzie niepokój pomiędzy ludźmi i to z najrozmaitszych powodów. Jednakże w domu Bożym są skrzydła Boże, pokój i łaska Pana. Gdy korzystamy z błogości pokoju i niewyczerpanej łaski Bożej, wtenczas ustępuje wszelki niepokój.

Trzeba jednak szukać schronienia pod tymi skrzydłami, a nie można stać z dala. To oznacza przede wszystkim, że należy z wiarą przyjąć Słowo Boże, a wtenczas można zaznać pokoju. Kiedy ze sceptyczną postawą uczestniczy się w nabożeństwie, to pokój nie może wstąpić do serca. Gdy przyjmuje się Słowo Boże, to pokój wstępuje do duszy, a wówczas relatywizuje się wszystko. Wtenczas się stwierdza, że to, czym się stale zajmujemy, jest tylko czasowe. Gdy przychodzi się do Pana z pokorą, wtedy można zaznać łaski Bożej. Czasami nam ludziom przychodzi to trudno, ponieważ myślimy egocentrycznie.

O tych, którzy znajdują schronienie pod skrzydłami, w kolejnym, 9. wersecie jest mowa: „Nasycają się tłustością domu twego”. W innych przekładach jest mowa: „hojnością…” lub „obfitością twego domu”. Jedną z tych obfitości, która jest oferowana w sensie duchowym, jest miłość Pana. Nią zostaje nasycona dusza. Drugą obfitością jest siła wiary. Gdzie jest siła w wierze, tam jest też zdolność do noszenia ciężarów i przezwyciężania tego, co stare i całkowicie otwarcie się na działanie Pana. Kolejną obfitością jest pocieszenie z Ducha Świętego.

Werset kończy się słowami: „A strumieniem rozkoszy swoich upajasz ich”. Kiedy całkowicie się oddajemy Panu, a więc przyjmujemy wszystko, co Pan oferuje, wtenczas mamy radość podobną do potężnego strumienia.

Bądźmy mądrzy i szukajmy schronienia pod skrzydłami Bożymi, a zostaniemy nasyceni w Domu Bożym, czyli napełnieni miłością, siłą w wierze i pocieszeniem. Wtenczas wzbudzi się radość, a będzie to radość ze stanu dziecka Bożego, radość z powiązania z Panem, radość ze wspaniałego celu wiary, do którego zmierzamy. Wówczas osiągniemy godność na wielki dzień Pana, kiedy to dopełni się obietnica ponownego przyjścia Jezusa Chrystusa. Pan zabierze do siebie tych, którzy na Jego przyjście czekają i przygotowują się pod Jego skrzydłami. Wtenczas też spełnią się Jego słowa zapisane w Ewangelii Jana 16, 22: „…lecz znowu ujrzę was, i będzie się radowało serce wasze, a nikt nie odbierze wam radości waszej”.

Kościół Nowoapostolski w Polsce

Lipiec: Pokonać wątpliwość! - Pokaż cały artykuł

W Ewangelii Marka jest mowa: „Na koniec ukazał się [Zmartwychwstały] jedenastu uczniom, gdy siedzieli u stołu, i ganił ich niewiarę i zatwardziałość serca, że nie uwierzyli tym, którzy go widzieli zmartwychwskrzeszonego”. (Ew. Marka 16, 14) Sceptycyzm więc istniał też nawet wśród jedenastu apostołów. Nie pojmowali doniosłości wydarzenia. Zgodnie z relacją Ewangelii Marka Pan po swoim zmartwychwstaniu w wielkanocny poranek ukazał się Marii Magdalenie, a następnie „ukazał się w innej postaci dwom z nich, gdy szli do wsi”. (Ew. Marka 16, 12) Zatem byli to ci, którzy widzieli Zmartwychwstałego, a którym nie uwierzyło jedenastu. Pomimo to Pan nie porzucił apostołów ani też długo nie rozprawiał na temat ich niewiary i zatwardziałości serca, ale odsunął to na bok i udzielił pełnomocnictwa: „Idąc na cały świat, głoście ewangelię wszystkiemu stworzeniu”. (Ew. Marka 16, 15) Pełnomocnictwo to obowiązuje do dziś.

Może się zdarzyć, że wzbudzają się myśli zwątpienia i niewiary. Nie sposób temu przeszkodzić. Żyjemy w świecie, w którym wszystko chce się pojąć racjonalnie i uzasadnić ludzkim rozumem. Odnosi się to również do wydarzeń biblijnych, jak i faktu zmartwychwstania. Odczuwamy w tym względzie, że istnieje wiele wątpliwości, że wiele się kwestionuje i próbuje interpretować inaczej. Takie myśli docierają też do nas. Choć nie zajmujemy się tym, co inni odczuwają, to jednak żyjemy na świecie i nieraz być może rozmyślaliśmy, czy Pan dziś objawia się poprzez swoje Słowo. Pan zna takie myśli! Usuwa je swoim Słowem. Nie patrzy na nasze słabości i niedoskonałości nawet wtedy, gdy przychodzą wątpliwości. Pan nie osądza, ale chce nam dać siłę, abyśmy to wszystko pokonali i się z tym uporali.

Któż już nie miał wątpliwości? Być może nie w sposób elementarny, jeśli chodzi o Pana, ale zdarza się nieraz, że budzi się jedno lub drugie pytanie, które wywołuje westchnienie: „Miły Boże, czy to wszystko musi tak być, co dziś przeżywamy?”. Jak sobie radzimy z takimi myślami? Czy pozwalamy, aby wątpliwości nas drążyły? Czy takie myśli zagnieżdżają się w sercu? Czy szuka się jeszcze potwierdzenia swoich wątpliwości u innych? Wtenczas byłoby niebezpiecznie!

Gdy jednak się prosi: „Miły Boże, dodaj mi sił, abym się z tym uporał i pokonał wątpliwości, wtedy Pan wysłuchuje takie modlitwy i daje nową odwagę.

Skierujmy więc nasz wzrok do przodu, ku przyszłości: Pan przyjdzie! Sprawi też ten dzień, w którym przeżyjemy zmartwychwstanie.

Kościół Nowoapostolski w Polsce

Sierpień: Wszystko zależy od tego, czy pozostanie się wiernym aż do końca - Pokaż cały artykuł

Gdy naród izraelski był na pustyni Paran, to Mojżesz wysłał dwunastu zwiadowców do Kanaanu, aby uzyskać informacje o ziemi obiecanej. Wśród zwiadowców był także Kaleb. Później Bóg na jego temat powiedział: „…sługę mojego Kaleba, za to, że […] on był mi wierny całkowicie, wprowadzę do ziemi”. (4. Mojżeszowa 14, 24) Co było szczególnego w przypadku Kaleba? Kiedy zwiadowcy powrócili, to opowiadali, co przeżyli. Dziesięciu z nich mówiło, że mieszkańcy Kanaanu są bardzo silni i twierdziło, że naród izraelski nigdy nie zajmie tego kraju. Tylko dwaj, Kaleb i Jozue, byli za tym, aby wyruszyć do Kanaanu. Kaleb powiedział: „Gdy wyruszymy na nią [ziemię obiecaną], to ją zdobędziemy, gdyż ją przemożemy”. (4. Mojżeszowa 13, 30) Nastroje były przemienne. Kaleb jednak pozostawał niewzruszony i mówił: „Jeżeli Pan ma w nas upodobanie, to wprowadzi nas do tej ziemi i da nam tę ziemię”. (4. Mojżeszowa 14, 8) On całym sercem ukierunkowany był na Pana. To jest wierność. Wiele lat później Kaleb ze swoim potomstwem mógł zająć tę ziemię, ponieważ pozostał wierny Panu.

Na różnych kontynentach występują różne kultury, mniemania, poglądy i mentalności. Jedno jest wspólne: Wierność! Kto wiernie naśladuje Pana i w przeróżnych sytuacjach dochowuje wierności, ten zostanie sowicie wynagrodzony. Kaleb widział ziemię obiecaną i mógł pozostać przy życiu i ją zająć, ponieważ był wierny.

My ujrzymy Pana w dniu Jego ponownego przyjścia i będziemy u Niego, ponieważ jesteśmy Jemu wierni. To jest dziś wyzwaniem, ponieważ występują liczne zdania i opinie, mówiące o tym, jak dojść do Boga. Nie dajmy się zbić z tropu, ufajmy Panu, przestrzegajmy Bożych przykazań i nakazów, i nie rezygnujmy, ale całym sercem trwajmy przy Panu i ukierunkowujmy się na Niego. To jest wierność!

Sytuacja w tamtych czasach nie była prosta. Argumenty dziesięciu zwiadowców, którzy ostrzegali, nie były nierozsądne. Opowiadali o wojennej sile mieszkańców ziemi obiecanej. Wypowiadając im wojnę można było ponieść porażkę.

Dzisiaj również niejeden miałby wszelkie powody do tego, aby pytać: Czy nadal należy uczęszczać na nabożeństwa? Czy trzeba słuchać apostołów? Czy nadal trzeba czekać na dzień Pański? W zasadzie wszyscy wiernie naśladujemy Pana, ale w niedoli i smutku częstokroć trudno jest pozostać wiernym. Kiedy się modlimy i mamy nadzieję na zmianę uwarunkowań, a pozornie nic się nie dzieje, to pomimo to pozostańmy wiernymi! Ważne jest, aby pozostać wiernym aż do końca.

Syn Boży wskazał na to, że ostatecznie będzie się liczyła wierność. W podobieństwie o talentach gospodarz powiedział do sługi, który obracał otrzymanym bogactwem: „Nad tym, co małe, byłeś wierny, wiele ci powierzę”. (Ew. Mateusza 25, 21)

Jeżeli ktoś wytoczy argument, że inni postępują inaczej, to zwróćmy uwagę na słowa Apostoła Pawła: „Bo co z tego, że niektórzy nie uwierzyli? Czyż niewierność ich zniweczy wierność Bożą?” (Rzymian 3, 3) Apostoł Paweł podniósł tę kwestię w formie pytania, aby następnie odpowiedzieć: „Z pewnością nie! Wszak Bóg jest wierny”. (Rzymian 3, 4) Bóg pozostaje niezmienny. Jest wierny i na Nim można polegać. Ważne jednak jest, abyśmy my zachowali Jemu wierność.

Kościół Nowoapostolski w Polsce

Wrzesień: Chcę widzieć Pana! - Pokaż cały artykuł

Kiedy czyta się Pismo Święte, to się stwierdza, że w wydarzeniach i tekstach biblijnych, które mimo, że są znane, wciąż na nowo odkrywa się nowe aspekty i wyciąga z tego nowe poznanie. Do znanych historii biblijnych należy wydarzenie z Zacheuszem, przełożonym celników, który wszedł na drzewo, żeby zobaczyć Jezusa. Na początku opisu jego spotkania z Panem w Ewangelii Łukasza widnieje znaczące zdanie: „…pragnął widzieć Jezusa”. (Ew. Łukasza 19, 3)

Zacheusz był niskiego wzrostu. Bezwzględnie chciał zobaczyć Jezusa. W tłumie nie miał żadnych szans na ujrzenie Pana. Wszedł więc na drzewo morwowe. Nie szczędził wysiłku, żeby widzieć Pana. Wtedy nadszedł Pan, zobaczył Zacheusza na drzewie i powiedział do niego: „Zacheuszu, zejdź śpiesznie, gdyż dziś muszę się zatrzymać w twoim domu”. (Ew. Łukasza 19, 5) Rezultatem spotkania z Panem było to, że zbawienie stało się udziałem jego domu. Wszystko zaczęło się od życzenia: „Chcę widzieć Pana!”. Zacheusz nie cofnął się przed niczym – pragnął widzieć Jezusa.

Gdy w naszym życiu chcemy przeżywać obecność Pana, gdy chcemy doświadczać Jego zbawienia – a kto tego nie chce – wówczas i my musimy mieć silne pragnienie: „Chcę widzieć Pana!”. I to nie tylko jednorazowo, lecz stale musi to być naszym życzeniem i pragnieniem, ponieważ przechodzimy przez różne sytuacje życiowe i przeżywamy różnorodne okoliczności. Wtenczas nastąpi to, co największe: Pan usłyszy nasze wołanie i przemówi do nas. On przemówił też do Zacheusza, pomimo że ten nie prowadził życia bez zarzutu.

„Zacheuszu, zejdź, muszę do ciebie wstąpić!”. Zawsze, kiedy z silnym pragnieniem będziemy zwracać się do Pana, wtedy otrzymamy odpowiedź! To jest prawo Boże, przyrzeczenie, na którym możemy polegać. Trzeba jednak Jego zawsze szukać i to z całego serca oraz jak Zacheusz nie bać się żadnych przeszkód. Wtenczas Pan uczyni krok w naszą stronę i powie: „Muszę do ciebie wstąpić!”. Czasami to się przeocza! Kiedy chcemy Pana przeżywać, kiedy w naszym życiu, w naszej sytuacji coś ma się zmienić, wtedy Pan musi do nas wstąpić, a to znaczy, że musimy dla Niego otworzyć serce. – Wpuścić Zbawiciela! – Nie wolno dystansować się od Niego! Wpuśćmy Pana, żeby mógł też w nas zamieszkać. Wówczas zbawienie będzie naszym udziałem i jak podaje Pismo Święte, rozpoczniemy nowe życie, co też wyraźnie miało miejsce w przypadku Zacheusza.

Pójdźmy jeszcze krok dalej: U podstaw nowego życia, które rozpoczniemy przy ponownym przyjściu Chrystusa, także leży życzenie i pragnienie: Chcę widzieć Pana! Gdy nasze pragnienie będzie tak silne, że pokonamy wszelkie przeciwności, wtenczas Pan w swoim dniu z pewnością nas nie przeoczy, lecz poprowadzi nas z sobą do wiekuistego domu.

Kościół Nowoapostolski w Polsce

Październik: Święto Dziękczynienia: Dziękujmy Bogu zawsze i za wszystko - Pokaż cały artykuł

Apostoł Paweł w Liście do Efezjan mówi: „Dziękujcie zawsze za wszystko Bogu Ojcu”. (Efezjan 5, 20) Wdzięczność jest to postawa życiowa i nie powinna być ograniczona tylko do określonych wydarzeń i chwil, kiedy wszystko idzie dobrze. Nie powinna być ograniczona tylko do wyjątkowych dni życia. Wdzięczność powinna być zasadniczą postawą serca. Akurat w obecnym czasie powinniśmy dopuszczać głos serca i być wdzięczni Bogu.

Dziękowanie „za wszystko” obejmuje dwa obszary: Po pierwsze stworzenie ziemskie, a po drugie stworzenie duchowe. Wszystko stworzył Bóg, a my chcemy być za to wszystko wdzięczni. Święto Dziękczynienia widzimy więc wszechstronniej i nie ograniczamy go tylko do pożywienia i do zebranych plonów. Dziękowanie ma szerszy wymiar: Dziękować należy za wszystko!

Co to oznacza w praktyce? Zacznijmy od ziemskiego stworzenia: Powinniśmy być wdzięczni za życie, które zostało nam darowane. Powinniśmy być wdzięczni za pożywienie, które mamy – a ujmując to nieco szerzej – za wszelkie podstawy życiowe, które darował nam Pan. Powinniśmy być wdzięczni za możliwości, które mamy jako ludzie. Nie jest oczywistością, że możemy się komunikować z innymi, że możemy się poruszać, że mamy różnorodne zdolności jako ludzie. Wszystko to jest przecież powodem do dziękowania. Chcemy też być wdzięczni, że nie jesteśmy sami. Kiedy się rozejrzymy, są inni ludzie, jest rodzina, są przyjaciele. Bądźmy też za to wdzięczni.

W zacytowanym słowie biblijnym jest mowa, żeby zawsze dziękować. To jednak czasami wydaje się trudne w obliczu określonych braków. Nie zawsze jest się zdrowym, nie zawsze ma się wystarczająco pożywienia, w niektórych regionach też brakuje pracy lub możliwości zarobkowania. W takich przypadkach nie zawsze łatwo jest być wdzięcznym. Pamiętajmy, wdzięczność jest postawą serca! Dlatego też i w przypadku braków można być wdzięcznym, jeśli nie tylko widzi się braki, ale też istniejące dobra.

Poza ziemskim stworzeniem jest też duchowe. Posiadamy nieśmiertelną duszę. Mamy perspektywę wiecznego życia. Możemy cieszyć się na wieczną wspólnotę z Panem. Gdy ma się wiarę, wtedy można być wdzięcznym. Pan obdarza nas darami duchowymi. Jak w życiu ziemskim istnieją potrzeby, które muszą być zaspokajane w celu zachowania życia, tak też jest w życiu duchowym. Pokarmem duchowym jest Słowo Boże i łaska Boża. Bądźmy za to wdzięczni!

Braki mogą występować też pod względem duchowym. Może być tak, że pojawiają się problemy, nieporozumienia, obciążenia w stosunkach międzyludzkich. Nie zatrzymujmy się przy tych lub innych niedoskonałościach. Radujmy się z tego, co dobre i uporajmy się z tym, co niedobre – poprzez rozmowy, poprzez dążenie do obopólnego zrozumienia, poprzez wzajemne okazywanie życzliwości i serdeczności.

Jak pod względem ziemskim, tak i duchowym, to Pan daruje dobro, a my bądźmy Jemu za to wdzięczni. Trudności i braki niech nie powstrzymują nas od dziękczynienia z całego serca. Dziękujmy Bogu zawsze i za wszystko!

Kościół Nowoapostolski w Polsce

Listopad: Słowo pocieszenia - Pokaż cały artykuł

Częstokroć można odczuć, że ludzie mają zmartwienia i obciążenia, choć nie zna się żadnych szczegółów. Warto tu zwrócić uwagę na słowo biblijne, które jest pięknym pocieszeniem. Apostoł Paweł w 1. Liście do Koryntian 10, 13 napisał: „Bóg jest wierny i nie dopuści, abyście byli kuszeni ponad siły wasze, ale z pokuszeniem da i wyjście, abyście je mogli znieść”. Piękne przyrzeczenie, dane wówczas przez Apostoła Pawła.

Pokusy istnieją i nie możemy tego zmienić. Któż może powiedzieć, że jeszcze nigdy nie był kuszony lub atakowany. Każdego dnia mogą przydarzyć się pokusy. Szybko też może wzbudzić się pytanie: Dlaczego Pan nie pomaga, dlaczego nie zmienia uwarunkowań, abym mógł się lepiej z tym uporać? Bóg jednak nie dopuszcza, abyśmy byli kuszeni ponad nasze siły. Tu Pan postawił granice, które nie zostają przekroczone oraz kieruje wszystkim tak, żeby ostatecznie obciążenia były do zniesienia. Innymi słowy – w przypadku pokus i obciążeń Pan daje drogę wyjścia, abyśmy wszystko mogli przetrwać.

Warto to jeszcze zgłębić i powiedzieć: Pan nie zostawia nas samych, ale zawsze daje drogę wyjścia z każdej sytuacji. Nie zawsze jednak tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Najchętniej chcielibyśmy, żeby zniknęły wszelkie obciążenia i żebyśmy byli wolni od trosk. Takie to proste jednak nie jest, ale jest droga wyjścia. Pan pocieszeniem równoważy obciążenia, zmartwienia i pokusy. Pozwala nam tego i tamtego doświadczyć po to, aby uczyniło to nas pewnymi i stanowczymi. Pan rządzi wszystkim.

Wspomnijmy naród starego przymierza, który wówczas stał przed Morzem Czerwonym po wyjściu z Egiptu. Przed sobą miał wodę, za sobą prześladowców. Pan jednak darował wyjście, jakiego nikt się nie spodziewał. Wody się rozstąpiły, a lud mógł bezpiecznie przejść. Było wyjście, Izraelici zostali ocaleni. Coś podobnego tu i tam również przeżywamy. W sytuacjach pozornie bez wyjścia nagle otwierają się nowe drogi lub czujemy, że pozyskujemy nowe siły do zniesienia sytuacji. Nowa odwaga się budzi, nabieramy sił. Doświadczamy, że Bóg jest z nami.

We wszystkich pokusach, obciążeniach, trudnościach, problemach, zmartwieniach i potrzebach nie traćmy nadziei, ponieważ zawsze jest wyjście! Pan o to dba, aby nie były zbyt ciężkie. Pokusie wytyczone są granice. To, co nas obciąża, się skończy, ponieważ Pan jest wierny i nie zostawia samych sobie tych, którzy Jemu wierzą i ufają.

Kościół Nowoapostolski w Polsce

Grudzień: Boże Narodzenie – nieograniczone zaufanie do Boga - Pokaż cały artykuł

Szczególnym wydarzeniem w najbliższej przyszłości są Święta Bożego Narodzenia. Ile blasku jest z nimi związane, ale też ile zabiegania o świąteczną oprawę. Czy przypadkiem właściwa istota Świąt nie schodzi na dalszy plan? Święta Bożego Narodzenia cechuje nieograniczone zaufanie do Boga! Dzieje Bożego Narodzenia wciąż na nowo są wzruszające, ponieważ uczestnicy tych wydarzeń wykazywali wielkie zaufanie do Boga.

Maria, młoda dziewczyna, według niektórych źródeł w wieku od 12 do 16 lat, została zaręczona z Józefem. W ówczesnych czasach był to powszechny obyczaj. Nagle przyszedł do niej anioł i obwieścił, że będzie brzemienna. To musiało wywołać szok! Zdumiewające jest, że powiedziała: „…niech mi się stanie według słowa twego”. (Ew. Łukasza 1, 38) To był wyraz nieograniczonego zaufania do Boga. Józef, wybrany mąż dla Marii, także musiał niejedno przeżyć. W dziejach biblijnych Józef występuje nieco z boku, właściwie jego osoba dochodzi do głosu głównie w dziejach Bożego Narodzenia. Józef poznaje, że jego narzeczona jest brzemienna. Jakie wielkie musiało być jego zdumienie! Wiedział, że nie jest ojcem dziecka. Dlatego też można zrozumieć jego zamysł potajemnego opuszczenia Marii. Gdyby się z nią ożenił, to według tradycji żydowskiej byłoby to cudzołóstwem. Wtedy ukazał się mu anioł i powiedział, że dziecko Marii poczęte jest z Ducha Świętego. Józef postąpił zgodnie z radą anioła i nie opuścił Marii. Jego zaufanie do Boga było większe od zdumienia związanego z tym nadziemskim przesłaniem.

Jakiego przeżycia doznali pasterze na polu, gdy zstąpili aniołowie i obwieścili: „…dziś narodził się wam Zbawiciel”. (Ew. Łukasza 2, 11) Jaka to była dla nich niesłychana chwila, ale jeszcze większa była ich reakcja: „Pójdźmy zaraz […] i oglądajmy to, co się stało”. (Ew. Łukasza 2, 15) Poznali to przesłanie, ponieważ mieli zaufanie do Boga.

Mędrcy ze Wschodu przyszli, ponieważ ujrzeli gwiazdę, a przecież nie należeli do narodu żydowskiego – byli poganami. W jakiś sposób jednak zrozumieli, że musiał się narodzić król. Przybyli do Jerozolimy z pytaniem: „Gdzie jest ten nowo narodzony król żydowski?”. (Ew. Mateusza 2, 2) Nie zaprzestali dociekać i w końcu poprzez gwiazdę zostali zaprowadzeni do Betlejem. Mędrcy kierowali się zaufaniem do Boga narodu żydowskiego, chociaż Jego nie czcili.

Wypływa z tego wniosek: Jeżeli ma się nieograniczone i dogłębne zaufanie do Pana, to się nie odstępuje od Boga i nie rezygnuje, nawet w takich sytuacjach, których nie można zrozumieć. Wówczas w życiu dominuje głęboka tęsknota za dniem ponownego przyjścia Pana. A to pozwala stawiać właściwe priorytety i dostrzegać, co naprawdę jest ważne.

W śpiewniku Kościoła Nowoapostolskiego słowa pewnej pieśni brzmią: „Pojaw się, oświeć mnie i świeć w życiu mym blasku, któryś jest z wieczności… Wieczność, świeć, daj tu mieć dziś poznanie mi, bym mógł poznać, co jest małe, a co wielkie, wzniosłe trwałe”.

Kościół Nowoapostolski w Polsce